Dwie strony tematu

Przyszło nam żyć w ciekawych czasach. W czasie nieograniczonego wręcz dostępu do wiedzy, informacji, poglądów. Z każdej strony zalewają nas potoki sprzecznych wiadomości na każdy temat. W każdej sekundzie jesteśmy bombardowani taką ich ilością, że nie jesteśmy w stanie ich w żaden sposób przetworzyć. Nic, tylko wybierać to, co akurat rezonuje z naszym obecnym stanem, poziomem wibracji, nastrojem czy chciejstwem.

Jest wirus… nie ma wirusa

Wirus nas zabija… wirus jest szansą dla Ziemi

Zostań w domu… wyjdź do natury

Świat dąży do totalnej zagłady… Ziemia się wznosi z 3D na 5D

Światem rządzi zło… świat jest pod opieką

„Oni” chcą nas zniewolić… „Oni” zadbają o to, by było lepiej

Z jednej strony została wprowadzona polityka strachu: strachu przed śmiercią, chorobą, strachu przed głodem, biedą, brakiem pracy, środków do życia, rachunkami do zapłacenia, zapaścią gospodarczą. Człowiek widziany na ulicy ma wzbudzać w nas strach.

Z drugiej strony przychodzą informacje, że dzieje się dobrze, że wszystko ma swój sens, że musimy się teraz zjednoczyć i w określonym momencie przeprowadzić medytację, która uratuje świat przed koronowirusem.

Siły ciemności wygrywają… siły ciemności przegrywają na wszystkich liniach.

To wszystko są dwie strony jednego medalu. Możemy sobie wybrać formę w jakiej zasilamy tego egregora naszą energią. Ale bez względu czy koncentrujemy się na negatywnej stronie tematu (strach), czy na pozytywnej (ratujemy, medytujemy, naprawiamy), to ta energia i tak idzie w tym samym kierunku.

Jeszcze wczoraj dałam się wkręcić w temat medytacji, która ma odbyć się dzisiejszej nocy. W pierwszej chwili pomyślałam sobie – jak fajnie, zrobię coś dla świata. Gdzieś z tyłu głowy przemknęła mi myśl „ale o co chodzi z tym centralnym Słońcem i dlaczego akurat to jest takie ważne?” lecz odsunęłam tę myśl od siebie pomimo, że zgrzytnęło gdzieś na stykach. A dziś nad ranem przyszło do mnie niejasne poczucie, że jakakolwiek forma zasilania koronowirusa i tego, co się obecnie dzieje na świecie nie jest dobra. I zaczęłam się zastanawiać, jak to się ma do mojej wiary, że cokolwiek się dzieje, jest właściwe…? Przychodzimy na ten świat doświadczać rzeczywistości. Przed wcieleniem wiemy jak będzie toczyło się nasze życie, co nas spotka i z czym przyjdzie nam się zmierzyć. Dziś mierzymy się z ogólnoświatową pandemią strachu… albo szansą na wyzwolenie.

Energia podąża za uwagą… Na czymkolwiek się koncentrujemy, nie ważne czy potwierdzając, czy zaprzeczając… aprobując czy walcząc… energia płynie. A energia, która płynie na zewnątrz, jest zabierana z wewnątrz. Bilans zawsze musi być zachowany.

Odmawiam koncentrowania się na czymkolwiek związanym z wirusem. Odmawiam jakiejkolwiek uwagi temu tematowi. Jeśli ktoś chce słuchać, wówczas opowiadam, jak wygląda kwestia wirusów w Totalnej Biologii. Jeśli ktoś chce słuchać, mówię jak ja to widzę… z zastrzeżeniem, że to jest moje prywatne widzenie. Jeśli nie chce – zostawiam go z jego poglądami i lękami. Przyszedł na ten świat, by doświadczać go na swój sposób… i dla niego ta ścieżka jest najlepsza.

Błogosławię Ziemię, rośliny, zwierzęta oraz wszystkie istoty i medytuję każdego dnia w intencji, by Ziemia wykorzystała ten czas na regenerację, dla najwyższego dobra jej samej i wszystkich istot ją zamieszkujących. Nie określam, co miałoby być tym najwyższym dobrem gdyż tego po prostu nie wiem. Nie określam sposobu i formy, w jaki owo najwyższe dobro miałoby być osiągnięte. Nie znam wyższego planu. Po prostu staram się ufać. Z ufnością staram się dopasować do zmieniających się warunków. Obecnie z powodu izolacji społecznej nie mogę masować. By to zrównoważyć znalazłam inną pracę. Akceptuję… choć są momenty, gdy pojawia się opór. Czekam aż to minie z nadzieją i wiarą, że wszystko będzie dobrze.

Nie walczę z wirusem. W żaden sposób. Mam świadomość, że ten temat istnieje. Unikam wiadomości z tym związanych. Unikam wiadomości na temat sytuacji politycznej i gospodarczej, zakazów i nakazów, lęków i nadziei. Unikam zasilania absurdów.

Jedyną osobą, jaką mogę zmieniać, jestem ja sama. Jedyną rzeczywistością, na jaką mam wpływ jestem ja sama. Kiedyś wydawało mi się, że koncentrowanie się na sobie jest skrajnym egoizmem. Dziś wiem, że to jedyne „pole, które mogę uprawiać”. Kiedyś miałam zdanie na każdy temat. Dziś coraz częściej pozwalam sobie na „po prostu nie wiem”. Widzę świat przez pryzmat własnego doświadczania. I staram się doświadczać jak najlepiej.

Traktuję ten czas jak szansę na uporządkowanie własnego wnętrza, sposobów reagowania, przepracowania lęków i innych emocji, które zakłócają czystą świadomość. To szansa na pozbycie się balastu i podniesienie własnych wibracji. Czytam, myślę, piszę, słucham muzyki i ptaków. Moją odpowiedzialnością jest bycie jak najlepszym człowiekiem, jak najlepszą wersją samej siebie. I tego zadania będę się trzymać.

Zaznaczam, że to jest moje prywatne zdanie, zgodne z punktem czasoprzestrzeni, w którym obecnie jestem….

Obraz Clker-Free-Vector-Images z Pixabay

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close